Om mani padme hum

Odlot
Z Delhi do Leh
Leh
Jezioro Pangong
Hemis
Lamayuru
Vanla
Kiupa La
Hanupata
Potoksar
Pod Sengi La
Gonma
Margun La
Lingshed
Pod Hanuma La
Hanuma La
Parfi La
Hanumil
Pishu
Rinam, Karsha, Pipiting, Padum
Kontakt
Księga gości
Strona startowa
15.07 (sobota – dzień 17)  Gonma
 
Lenistwo i odpoczynek, nie ruszamy się nigdzie, łapiemy rentgeny i zbieramy siły przed dalszą trasą. Suszymy zmoczony śniegiem ekwipunek. Ja wyglądam jak zombie – cała twarz spuchnięta, oczy jak szparki - nikt nie wie, dlaczego. Nie pomaga zyrtec ani panadol. Koło południa wpadł z wizytą Sering, sprawdzić, czy leniuchowanie dobrze nam idzie i czy przypadkiem nie przyjdzie nam do głowy zabawić tu dłużej. Wtedy też byliśmy naocznymi świadkami częstego tutaj o tej porze roku zjawiska - ze skalistej grani zwieńczającej dolinę potoku oderwała się potężna masa skalna. Huk, który temu towarzyszył przypominał wystrzał armatni. Kiedy podążyliśmy wzrokiem w  stroną, skąd dochodził widzieliśmy już tylko tumany kurzu oblegające szczyt góry, u podnóża którego ta cała masa legła w gruzach. Udało się nawet zrobić zdjęcie. Przez cały dzień przez nasz obóz przewijają się grupy trekkingowe podążające w stronę Lingshed lub na Kiupa La. Jedna z powracających z trekkingu grup poganiaczy postanowiła zostawić tutaj konia - był tak wychudzony i sfatygowany, że na pewno nie pokonałby trasy powrotnej do Vanli. 




Najpierw próbowali go sprzedać. Przychodzili gospodarze z Gonmy i Skyumpaty, oglądali konia z zewnątrz, zaglądali mu w zęby i odchodzili kręcąc głowami. Nawet za darmo nikt go nie chciał. Poganiacze zostawili go więc w dolinie na zasłużoną emeryturę. Ponieważ wszyscy okoliczni mieszkańcy byli mu przychylni, wierzę, że ostatnie dni zasłużonej emerytury spędzi pasąc się spokojnie u podnóża Gonmy, w zielonej dolinie potoku.

 

Dalej

 


Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzający (14 wejścia) tutaj!
Galeria
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=